Jakość, która daje spokój.Dlaczego w elektrotechnice liczy się więcej niż cena urządzenia?
Modernizacja sieci, rozwój OZE i magazynów energii sprawiają, że w elektrotechnice rośnie nie tylko skala inwestycji, ale także koszt błędnych decyzji. Cena aparatu coraz rzadziej mówi wszystko
o wartości rozwiązania – liczą się również jakość, dostępność, właściwy dobór, serwis
i odpowiedzialność za cały system. O tym, co dziś naprawdę oznacza „jakość, która daje spokój”, mówią eksperci NOARK Electric i Aleksandra Matacz, współwłaścicielka LASER-ATL.
Polska energetyka i elektrotechnika wchodzą w okres dużych inwestycji. Plan rozwoju PSE na lata 2025-2034 obejmuje 389 projektów o szacunkowej wartości 66,3 mld zł, a operatorzy systemów dystrybucyjnych planują inwestycje sieciowe rzędu około 130 mld zł. Jednocześnie na koniec 2025 roku w Polsce działało ponad 1,63 mln mikroinstalacji OZE o łącznej mocy blisko 13,9 GW.
Cena pojedynczego urządzenia pozostaje ważnym elementem decyzji, ale coraz częściej jest tylko początkiem rachunku. Brak produktu, zmiana projektu, dodatkowy montaż, opóźnienie, reklamacja czy przestój mogą kosztować znacznie więcej niż kilka procent różnicy w cenie. Do całkowitego kosztu dochodzą także prawidłowy dobór, dostępność, wsparcie techniczne, serwis i odpowiedzialność
za rozwiązanie.
Jakość powstaje, zanim produkt trafi do instalacji
W aparaturze elektrotechnicznej znaczna część tego, co później użytkownik określa jako niezawodność, pozostaje niewidoczna. Gotowy aparat jest efektem wcześniejszego procesu: projektu, doboru materiałów i komponentów, badań, powtarzalności produkcji, kontroli oraz przygotowania dokumentacji technicznej.
Automatyzacja produkcji ma z kolei zwiększać powtarzalność kolejnych etapów, a jakość końcowego aparatu zależy również od jakości tworzyw oraz części mechanicznych i elektrycznych.
– Jakość gotowego aparatu buduje się znacznie wcześniej niż na etapie sprzedaży. To R&D, badania, dobór komponentów, powtarzalność procesu i ciągłe doskonalenie produktu. Kładziemy duży nacisk na rozwój oraz na to, aby aparatura odpowiadała nie tylko wymaganiom technicznym, ale także temu, jak później pracuje w konkretnych zastosowaniach – mówi Krzysztof Miśkiewicz Head of Sales NOARK Electric Polska.
Znaczenie ma także możliwość zweryfikowania parametrów rozwiązania. Produkty przeznaczone na rynek europejski podlegają określonym normom, a dokumentacja techniczna, deklaracje zgodności
i certyfikaty pozwalają ocenić rozwiązanie jeszcze przed jego zastosowaniem.
Cena urządzenia a koszt całego rozwiązania
Różnica pomiędzy ceną zakupu a rzeczywistym kosztem decyzji staje się szczególnie widoczna
w chwili, gdy pojawia się problem. Przy większej inwestycji wymiana aparatu oznacza więcej niż zakup nowego elementu.
– Te pięć lat gwarancji w NOARK Electric to nie tylko marketing. Przy dużej inwestycji standardowe
2 lata nie wystarczają. Zazwyczaj inwestorzy oczekują 5-letniej gwarancji. Znamy jakość naszych produktów i dajemy dłuższy pakiet gwarancyjny w standardzie bez dodatkowych kosztów. To właśnie ten „święty spokój”, którego często nie wycenia się na początku – mówi Adam Włastowski, Product Manager w firmie NOARK Electric Polska.
W takim ujęciu gwarancja staje się częścią ekonomiki całej inwestycji, a nie jedynie dodatkową cechą produktu.
Aleksandra Matacz, współwłaścicielka LASER-ATL: „Tanio czasem znaczy drogo”
LASER-ATL działa na rynku elektrotechnicznym od 1991 roku. Firma wywodzi się z energetyki,
a dziś obsługuje m.in. sektor OZE, firmy wykonawcze oraz większe inwestycje i zamówienia publiczne. Zatrudnia ponad 50 osób, ma trzy oddziały i działa na terenie całej Polski. Aleksandra Matacz jest związana z rodzinną firmą od blisko 20 lat.
Jak z perspektywy tych lat zmienił się rynek elektrotechniczny?
– To była nie tylko ewolucja, ale rewolucja. Zaczynaliśmy bardzo mocno od energetyki, dziś ważną częścią rynku są również OZE, aparatura modułowa, rozdzielnice i coraz bardziej złożone inwestycje. Zmienił się też klient – chce mieć wszystko szybko, w dobrej cenie i wysokiej jakości. Dlatego coraz większe znaczenie mają kompleksowość obsługi, dostępność, logistyka, wiedza i serwis. Zmieniła się też rola dystrybucji. Hurtownia musi dziś nie tylko sprzedać produkt, ale zapewnić jego dostępność, skompletować zamówienie i sprawnie zorganizować dostawę.
Czy cena nadal pozostaje najważniejszym kryterium wyboru?
– Cena oczywiście jest ważna, ale tanio nie zawsze znaczy najlepiej, a czasem znaczy drogo. Później dochodzą reklamacje czy problemy z jakością. Dlatego szukamy partnerów, na których możemy polegać. Jeżeli polecam klientowi daną markę, chcę spać spokojnie. Czasem warto dopłacić i kupić sobie ten przysłowiowy „święty spokój”. Po doświadczeniach pandemii jeszcze większego znaczenia nabrały dostępność i serwis. Dzisiaj trzeba nie tylko reagować na potrzeby klientów, ale również
je przewidywać i odpowiednio zarządzać zapasami.
Jak będzie wyglądała branża w kolejnych latach?
– Patrzę na przyszłość naszej branży optymistycznie, bo w energetyce i OZE mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Jednym z największych wyzwań pozostaje modernizacja sieci – to fundament naszego bezpieczeństwa. Jednocześnie nowe technologie powinny być wdrażane rozsądnie, tam, gdzie rzeczywiście odpowiadają na konkretne potrzeby. Wszędzie trzeba szukać złotego środka. I nadal bardzo ważni będą ludzie. U nas od lat mówimy, że firma to ludzie. Automatyzacja i AI mogą pomagać, ale przy decyzjach technicznych wiedza i doświadczenie człowieka jeszcze długo pozostaną kluczowe.
Od pojedynczego aparatu do odpowiedzialności za system
Zmiana ta jest szczególnie widoczna na rynku OZE, gdzie rośnie znaczenie dużych instalacji, magazynów energii i ich integracji z infrastrukturą elektryczną. Wraz ze złożonością systemów rośnie znaczenie właściwej koordynacji zabezpieczeń, spójności rozwiązania i odpowiedzialności za cały układ.
– W nowych inwestycjach coraz częściej łączymy fotowoltaikę, magazyn energii i instalację niskiego napięcia. Jeżeli zabezpieczenia pochodzą od kilku producentów, pojawia się pytanie, czy urządzenia będą właściwie koordynować swoje działania jako system. Dlatego im bardziej złożona jest instalacja, tym większe znaczenie ma spójność rozwiązania i odpowiedzialność za cały układ, a nie tylko pojedynczy aparat – wyjaśnia Adam Włastowski.
Rosną także wymagania wobec osób, które projektują, dobierają i uruchamiają instalacje. Sama oferta handlowa nie wystarcza – potrzebne są wiedza techniczna, właściwy dobór urządzeń i wsparcie
na etapie projektu.
– Czasem trzeba sprawdzić dobór urządzeń, znaleźć inne rozwiązanie albo pomóc zoptymalizować koszt czy miejsce w rozdzielnicy. Dlatego potrzebni są ludzie, którzy potrafią przełożyć wiedzę techniczną
na konkretny projekt – mówi Adam Włastowski.
Producent odpowiada za technologię i parametry rozwiązania, a dystrybutor i wykonawca weryfikują jego wartość w praktyce – przez dostępność, jakość i serwis. „Jakość, która daje spokój” oznacza więc ograniczenie ryzyka na kolejnych etapach inwestycji i pewność, że także po jej uruchomieniu jest ktoś, na kogo można liczyć.
Materiał powstał w ramach cyklu towarzyszącego 15-leciu NOARK Electric, poświęconego zmianom na rynku elektrotechnicznym oraz doświadczeniom profesjonalistów obserwujących je w codziennej praktyce.

